piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 12

Harry wyszedł a ja nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Mimo tego, że było późno nie chciało mi się spać. Byłam szczęśliwa, po raz pierwszy od dawna byłam szczęśliwa.
Następnego dnia wstałam nieco przybita, dziś widzę Harry'ego ostatni raz przed miesiącem rozłąki, chciałam dzisiaj wyglądać naprawdę dobrze, tak żeby Harry tęsknił za mną jeszcze bardziej niż ja za nim.
Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i zaplotłam je w warkocz, ubrałam sukienkę, którą miałam na sobie kiedy wrócili z Australii. Delikatny makijaż dopełnił całość. Tuż przed pierwsza zadzwonił dzwonek. Ściągnęłam płaszcz z wieszaka i wyszłam z domu. Harry czekał na dole przy samochodzie. Uśmiechnął się na mój widok a ja odwzajemniłam się tym samym.
-Cześć- podeszłam do niego, stanęłam na palcach i trzymając się jego ramion pocałowałam go.
-Witaj piękna- odpowiedział kiedy odsunęłam się od niego.
Wsiadłam do auta a zaraz za mną wsiadł Harry i ruszyliśmy w stronę lotniska.
-Czy fanki nie będą tam na was czekać?
-Myślą, że wyjeżdżamy jutro- odpowiedział.
-Będą zawiedzione.
-Paul poinformuje je później na naszej oficjalnej stronie, że musieliśmy zmienić plany.
-Acha.
-Więc kiedy jedziesz do mamy?
-Dwudziestego ósmego, będę tam dwa tygodnie.
-Czyli zobaczę cię dopiero za miesiąc?
-Tak- odpowiedziałam i ścisnęłam jego ramię, Harry puścił kierownicę i złapał mnie za rękę.
Oboje milczeliśmy do końca drogi.
Na lotnisku czekali już na nas Louis i Samy.
-Harry nie spóźniłeś się.
-Jak widać nie- odparł surowo.
-Wyluzuj stary- chłopak klepnął go w ramię.- Cleo co mu zrobiłaś, ze jest taki smutny?- Louis zwrócił się teraz do mnie.
-Myślę, że martwi się o swój samochód ponieważ mam go odprowadzić.
Harry mocniej zacisnął dłoń wokół mojej i się uśmiechnął.
-Jestem pewien, że będzie z tobą bezpieczny.
-Cleo musisz bardzo uważać na ten samochód, raz wylał mi się sok i poplamiłem fotel, musiałem potem obiecać, że już nigdy nie będę nic pił w samochodzie.
-Teraz boje się jeszcze bardziej- westchnęłam.
-Jestem pewna, że Harry jest w stanie wybaczyć Cleo zdecydowanie więcej niż tobie Lou- powiedziała Samy.
-I to jest straszne- westchnął żałośnie Louis i udawał, że płacze wtulając sie w szyję Samy, dziewczyna zaczęła się śmiać.
-I jeszcze się ze mnie śmiejesz- Louis'em wstrząsnął kolejny szloch.
-Lou, będziesz miał Harry'ego tylko dla siebie przez trzy tygodnie.
-Kochanie zawsze mogę na ciebie liczyć- powiedział z uśmiechem na twarzy i pocałował Samy.
-Tam stoją- usłyszałam za plecami i zaraz po tym zobaczyłam Rose, Niall'a, Liam'a, Kate oraz Zayn'a z Jazz.
Przywitałam się z wszystkimi szybkim uściskiem.
-Skoro jesteśmy już wszyscy to możemy iść- zarządził Liam.
Ruszyliśmy do miejsca odpraw, Harry tak mocno ściskał moja dłoń, że nie byłam pewna czy będę mogła nią jeszcze kiedyś poruszyć. Kiedy wszystkie formalności były już załatwione nadszedł czas pożegnań.
-Tu są klucze od auta, a tu pilot od bramy i od garażu- Harry wręczył mi pęk kluczy a ja wsunęłam je do kieszeni.
-Będę bardzo tęskniła. Dobrze, że teraz różnica czasu nie będzie tak duża.
-Kiedy już wyjedziesz do Australii będzie to cały dzień.
-Za miesiąc znów będziemy razem- chciałam go pocieszyć, ale sama myśl, że przez następny miesiąc będę bez niego przerażała mnie.
-To strasznie długo i ...
-Och przestań już gadać i pocałuj mnie- powiedziałam przerywając jego marudzenie.
Chłopak wpił się w moje usta zachłannie, och dlaczego nie można kogoś pocałować na zapas? Tak, żeby starczało na cały okres rozłąki?
-Musisz już iśc- wyszeptałam w jego usta odrywając się od nich na chwilę.
-Wiem, ale nie chcę.
-Przecież wrócisz- szepnęłam.
-Ale ciebie tu nie będzie- powiedział a jego ramiona wzmocniły uścisk wokół mojej talii.
-Ja też wrócę.
-Harry chodź!- zawołał Liam.
Ostatni pocałunek.
Patrzyłam razem z dziewczynami jak chłopcy odchodzą i miałam wrażenie, że zaraz się rozpłaczę, łzy zaczęły już napływać do moich oczu a ja szybko mrugając chciałam się ich pozbyć. Kiedy odzyskałam ostrość widzenia zobaczyłam, że Harry odwraca się. Uśmiechnął się a moje serce przyśpieszyło.
-Będę bardzo tęsknić- powiedziałam sama do siebie.
-Coś mówiłaś Cleo?- spytała jazz.
-Nie, nie.
-To jedziemy do domu- zarządziła Samy.
-Och jak ja nienawidzę tych pożegnań- chlipała Rose.
-My też nie ale taka jest och praca.
-Cleo masz jakieś plany na piątek? Wychodzimy na imprezę z dziewczynami na imprezę, może pójdziesz z nami?- zaproponowała Jazz.
-Bardzo chętnie.
-W takim razie przyjadę po ciebie o ósmej, potem pojedziemy po resztę dziewczyn.
-Dobrze.
Pożegnałyśmy się i ruszyłam w stronę parkingu.
wsiadłam do samochodu ustawiłam fotel i lusterka i bardzo, ale to bardzo ostrożnie ruszyłam z miejsca. Kiedy już dojeżdżałam do autostrady czułam się pewniej prowadząc. Pod domem chłopców próbowałam opanować obsługę pilota od bramy, dopiero po chwili mechanizm zadziałał i brama ruszyła. Drzwi do garażu na szczęście nie stawiały oporu i po chwili auto stało na swoim miejscu. Odetchnęłam z ulgą, że odstawiłam je bez uszkodzenia. Ruszyłam w stronę mojego domu. Październikowy wiatr rozwiewał moje włosy i mimo tego że było mi smutno, że kiedy Harry wróci do domu mnie tu nie będzie cieszyłam się na te dwa tygodnie które spędzę w Australii.
Następnego dnia kiedy szłam do cukierni w oczy rzuciła mi się gazeta, na pierwszej stronie było moje zdjęcie w samochodzie Harry'ego. Kupiłam gazetę i przeczytałam tekst pod zdjęciem.
         Jak widzimy Harry Styles chyba ma nową dziewczynę, pozwolił jej nawet prowadzić swój samochód! Kim jest ta dziewczyna? Jeszcze nie wiemy ale obiecujemy wam, że już niedługo si wszystkiego dowiemy.
Przełknęłam ślinę. Szybkim krokiem weszłam do cukierni.
-Cześć Cleo.
-Cześć Mell. Dzisiaj będę w biurze, nie moge sie pokazywać.
-Co się stało?
-Proszę- podałam jej gazetę i zaczęłam się rozbierać.
-Och, ale chyba wiedziałaś, że to w końcu nastąpi?
-Tak, ale nie sądziłam, że tak szybko. Nawet nie wiem kiedy zrobili mi to zdjęcie.
-Skarbie, nie przejmuj się, ważne jest tylko to, że jesteś szczęśliwa.
-Jestem, ale teraz oni nie dadzą nam spokoju.
-Teraz to sensacja, każda dziewczyna Harry'ego była na okładkach brukowców. Znudzi im się to.
-Mam nadzieję, że masz rację.



Witajcie!
Oto obiecany rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Kolejny pojawi się w sobotę.
Ściskam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz