piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 13

Tego tygodnia prawie nigdzie nie wychodziłam tylko praca i dom. Chciałam się ukryć. W piątek Jazz wysłała mi wiadomość abym podała jej adres. Nie miałam ochoty iść na tą imprezę bo jeśli ktoś zobaczy mnie z dziewczynami to będzie to tylko potwierdzeniem mojego związku z Harry'm. Po pracy zaczęłam szykować się do wyjścia. Ubrałam jeansy i kremową bluzkę na szyję zawiesiłam sznur pereł. Gotowa wyszłam przed dom, po chwili podjechała Jazz.
-Cześć Cleo!- krzyknęła z samochodu.
-Cześć- odpowiedziałam wsiadając.
-Teraz jedziemy po dziewczyny, najpierw Kate bo mieszka niedaleko, potem Samy a na końcu zabierzemy Rose.
-Dokąd pójdziemy?
-Do Season's to bardzo fajny klub. Chodzimy tam z dziewczynami bo mamy pewność, że nikt nam tam nie zrobi zdjęcia, ochroniarze bardzo dokładnie sprawdzają gości czy nie mają przy sobie aparatów i telefonów. My zostawimy swoje w aucie.
-Ulżyło mi.
-Dlaczego, coś się stało?
-W poniedziałek byłam na okładce jednego z brukowców, bałam się, że ktoś nam zrobi dzisiaj zdjęcia.
-Wiem jak to jest, moje zdjęcia też pojawiały się w gazetach, internecie, najgorsze było to kiedy pisali, że nie jestem już z Zayn'em, albo to że mnie zdradził.
-To okropne.
-Ale to i tak nic z tym co przeszła Rose.
Co masz na myśli?- spytałam zaniepokojona.
-Zaraz Kate ci opowie.
Byłam tak zajęta rozmową z Jazz, że nie zauważyłam jak szybko podjechałyśmy pod dom Kate.
-Cześć dziewczyny- Kate przywitała się z nami.
-Cześć.
-Kate opowiedz Cleo co przez brukowce przeszła Rose kiedy zaczynała się spotykać z Niall'em.
-Chcesz przerazić Cleo?
-Moje zdjęcia były w poniedziałek w gazecie.
-Spokojnie Cleo masz nas- Kate dotknęła mojego ramienia- masz tez Harry'ego, on nie pozwoli ci zrobić krzywdy.
-Czy Rose coś sie stało?
-Ona jest bardzo silną kobietą wbrew pozorom, walczyła o swój związek z Niallerem i teraz moim zdaniem są najsilniejszą parą.
-A czy dowiem się co...
-Myślę, że lepiej będzie jak opowie ci o tym ona sama, to jest bardzo osobiste.
-Cleo a czy Harry wie?
-Nie nic mu nie powiedziałam bo nie chciałam go martwić.
-Rozumiemy cię, nie przejmuj się tym co będą pisać. Bez względu na wszystko najważniejsze jest zaufanie.
-Jazz wie co mówi, gdyby nie zaufanie do Zayn'a poddałaby się na początku.
-Dzięki dziewczyny.
Ta rozmowa pomogła mi, one to już przeżył a dla mnie to nowość.
Kiedy już byłyśmy w komplecie Jazz zawiozła nas do klubu.
Ochroniarze, rzeczywiście bardzo dokładnie sprawdzili czy nie mamy przy sobie żadnych urządzeń umożliwiających zrobienie zdjęć. Zamówiłyśmy kilka drinków i usiadłyśmy wygodnie w fotelach.
-Rose jak się ma Hannah?
-Dobrze, dziękuję. Jest co raz większa, sama nie wiem kiedy tak urosła. Bardzo tęskni za Niall'em, codziennie rozmawiają ze sobą, a dzisiaj nie mogła zrozumieć, że chłopcy mają cały dzień zajęty i nie może porozmawiać z Niallerem więc kazała sobie włączyć film.
-uwielbiam ta małą, jak tęsknię za Zayn'em też oglądam ten film.
-Cleo musisz zobaczyć ten film, jest zabawny i wzruszający, ja go uwielbiam- mówiła Samy.
-Na pewno go obejrzę- odpowiedziałam.
-Chodźmy tańczyć, przecież przyszłyśmy się tutaj bawić a nie rozmawiać o tym jak tęsknimi za naszymi chłopakami.
-Masz rację Jazz, wypijmy i tańczmy.
Bawiłam się świetnie, tańczyłam śmiałam się i na moment zapomniałam jak tęsknię za Harry'm. Zmęczone postanowiłyśmy wracać do domu, wychodząc z klubu zostałyśmy oślepione przez blask fleszy, dwóch mężczyzn za wszelką cenę chciało zrobić nam zdjęcia, ochroniarze starali się ich powstrzymać ale byłam pewna, że i tak udało im się zrobić zdjęcia, które sprzedadzą do jakiś pism plotkarskich. Nie wiem czy to wypity alkohol czy rozmowa z dziewczynami tak na mnie podziałały ale już nie byłam tak przerażona myślą, że ktoś zrobi mi zdjęcie.
Następnego dnia szykowałam się na kolację do Sophie, chciałam już wychodzić z domu kiedy mój telefon zadzwonił.
-Cześć Harry- zaświergotałam do słuchawki, na samą myśl, że zaraz usłyszę jego głos nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu.
-Witaj skarbie.
-Jak ci mija dzień?
-Dobrze, widziałam zdjęcia, koniec z ukrywaniem się- powiedział, miałam wrażenie, że wcale nie jest mu z tym źle.- To dobrze, bo teraz wszyscy wiedzą, że jesteś moja.
-Myślałam, że trochę dłużej uda nam się zachować to w tajemnicy.
-Jesteś smutna?
-Nie, ale bardzo tęsknię za tobą.
-Ja za tobą też tęsknię, bardzo- powiedział kładąc szczególny nacisk na ostatnie słowo.
-Co teraz robisz?
-Teraz idziemy na lunch, później mamy trochę wolnego więc chcemy pozwiedzać. A ty co robisz?
-Właśnie idę do Sophie na kolację, zrobimy sobie babski wieczór bo dawno jej nie widziałam.
-Ja też chcę wieczór tylko z tobą- westchnął Harry.
-Dostaniesz i to nie jeden- zaśmiałam się do telefonu.
-Uwielbiam twój śmiech, chciałbym usłyszeć cię na żywo.
-A ja chciałabym cię mocno przytulić.
-A ja chciałbym cię pocałować.
Znów parsknęłam śmiechem na te nasze zachcianki.
-Harry właśnie wchodzę na stację metra, pewnie zaraz stracę zasięg.
-Nie rozumiem dlaczego nie chcesz jeździć samochodem.
-Szkoda mi czasu na korki.
-No tak. Baw się dobrze i pozdrów Sophie.
-Dziękuję. Pa pa.
-Na razie skarbie.
Dopiero kiedy się rozłączyłam zauważyłam, że w moim brzuchu lata tysiąc motyli. Harry działa na mnie jak nikt inny, to wspaniałe uczucie być zakochaną.
Nadszedł dzień mojego wyjazdu do Australii. Taksówka zawiozła mnie na lotnisko. na szczęście wszystko poszło sprawnie i samolot nie miał żadnego opóźnienia i po dwóch godzinach leciałam już nad Londynem.
-Cleo! Cleo!- wrzeszczała moja młodsza siostra.
-Lou!- ściskałyśmy się tak mocno, że w pewniej chwili poczułam, że brakuje mi powietrza.
-Cleo dlaczego nie powiedziałaś mi, że spotykasz się z Harry'm?
-Ale... ale...- nie wiedziałam co powiedzieć, skąd ona wiedziała o tym, że się z kimś spotykam?
-Jestem Directioners, nic się przede mną nie ukryje. Musisz mi wszystko opowiedzieć.
-Lou, daj Cleo odpocząć- powiedziała moja mama.
-Cześć mamo.
-Witaj kochanie, bardzo się cieszę, ze cię widzę.
-Ja też mamo.
-Jedziemy do domu musisz być wykończona tym lotem.
-Owszem.
W samochodzie Lou cały czas wypytywała mnie o chłopców.
-A jaki jest Zayn? A czy Liam naprawdę tak wszystkim matkuje? A czy...
-Lou błagam cię, porozmawiamy o nich w domu, lepiej opowiedz mi co u ciebie, jak szkoła?
-Byłam na koncercie chłopców, właściwie to na dwóch dzięki Molly, niestety nie dostałam autografu, myślisz, że możesz mi to załatwić?- spytała robiąc proszącą minę.
-Och Lou- zaczęłam się śmiać w głos, uścisnęłam siostrę i odpowiedziałam- myślę, że uda mi się coś z tym zrobić.
-Super a jak całuje Harry?- wystrzeliła z tym pytaniem jak z procy.
Spojrzałam na mamę która tylko wywróciła oczami w reakcji na pytanie swojej najmłodszej córki.
-Cudownie- szepnęłam konspiracyjnie do jej ucha.
-Wiedziałam- krzyknęła- te jego cudowne usta- dziewczyna rozmarzyła się, a ja zrozumiałam jak wszystkie fanki muszą marzyć o swoim idolu.
W domu mamy poczułam się okropnie zmęczona, wzięłam szybki prysznic i położyłam się w miękkim łóżku. Kiedy obudziłam się byłam wypoczęta i pełna energii, spojrzałam na zegarek, była dziewiąta rano.
-Witaj kochanie- przywitała mnie mama kiedy weszłam do kuchni.
-Cześć mamo- uścisnęłam ją i obdarowałam całusem w policzek.- Lou w szkole?
-Tak, spałaś tak długo, myślałam już, że nie wytrzyma i w końcu cię obudzi.
-To wszystko przez zmianę czasu.
-Wiem skarbie, masz ochotę na naleśniki?
-Oczywiście.
Usiadłam przy stole z kubkiem kawy i przyglądałam się mamie jak krząta się po kuchni. Wiedziałam, że będzie mi strasznie ciężko stąd wyjechać, ale sama wybrałam Londyn.
-Cleo kim jest Harry?- spytała mama wyrywając mnie z zamyślenia.
-To mój chłopak mamo.
-Czym się zajmuje?
-Jest piosenkarzem.
-Dlaczego mi wcześniej o nim nie powiedziałaś?
Poprawiłam się na krześle czując, że moja mam zaczyna małe przesłuchanie.
-Spotykamy się od niedawna, nie chciałam nic mówić dopóki nie będę wiedziała czy to coś poważnego.
-A teraz już wiesz kochanie?
-Tak mamo teraz już wiem- uśmiechnęłam się sama do siebie na wspomnienie wyznania Harry'ego.
-Iiii...
-To coś poważnego. Jestem w nim zakochana.
-Ale zabezpieczacie się?- spytała moja mama, wymachując przy tym łyżką i totalnie wprawiając mnie w zakłopotanie- chciałabym być babcią ale jeszcze nie teraz skarbie.
-Mamo nie musisz się o to martwić- powiedziałam z wielkim trudem wyduszając z siebie słowa, czułam jak moje policzki płoną.
-To dobrze- odparła z ulgą i wróciła do smażenia naleśników.
Rozmawiałyśmy jeszcze długo wzruszają się lub śmiejąc. Przerwała nam dzwonek mojego telefonu.
-Czyżby to był on?
-Tak.
-Pamiętam ten uśmiech, kiedyś też się tak uśmiechałam.
-Myślę, że przy Will'u wciąż się tak usmiechasz.
-Kochanie nic nie zastąpi pierwszej miłości, ona jest czysta i piękna. To co łączy mnie z Will'em jest wspaniałe, ale to z twoim tatą przeżyłam pierwszą miłość, musisz dbać o to co macie, mam nadzieję, że Harry też będzie. Jesteście jeszcze tacy młodzi, a młodzi ludzie często nie doceniają tego co mają.
-Nie wybiegam w przyszłość, ciesze się tym co jest teraz.
-A ja kotku ciesze się tym razem z tobą.
Przeszłam do salonu i usiadłam wygodnie na kanapie. Przeczytałam wiadomość od Harry'ego:
         "Tęsknię bardzo, dziś gramy ostatni koncert w Teksasie, potem zostaje tylko Kalifornia. Ogrzewasz się już w australijskim słońcu?"
         "Przespałam dwadzieścia godzin, teraz rozmawiam z mamą, a potem będę musiała się tłumaczyć Lou jak to się stało, że jesteśmy parą. Mam nadzieję, że na koniec nie urwie mi głowy."
          "Wierze, że cię oszczędzi, przecież nie może mi tego zrobić."
          "Chętnie mnie zastąpi" odpisałam chichotając pod nosem.
          "Nikt nie jest w stanie cię zastąpić"
Moje serce zabiło mocniej po przeczytaniu tych słów.
-Cleo! Nareszcie wstałaś!- krzyknęła mi do ucha Lou.
-Jezu, ja nie jestem głucha nie musisz tak krzyczeć- Lou usiadła obok mnie na kanapie.
-Teraz musisz mi wszystko opowiedzieć.
-Co chcesz wiedzieć?- spytałam wiedząc, że nie uda mi się uniknąć tej rozmowy.
-Jaki jest Harry prywatnie? Ile Louis zjada dziennie marchewek?
-Naprawdę chcesz to wiedzieć? Nie wiem ile Louis zjada marchewek.
-No a Harry, jaki jest?
-Jest po prostu normalnym chłopakiem. Jest czuły i opiekuńczy a przede wszystkim jest zabawny.
-Och jak ja chciałabym być na twoim miejscu.
-A ja chciałabym, żeby on nie był sławny.
-No chyba sobie żartujesz.
-Nie Lou, nie żartuję. Wszędzie gdzie pojawia się Harry są paparazzi, teraz także i mnie chcą fotografować.
-Ale czy Harry ci tego nie wynagradza?- Lou zaczęła się śmiać i unosić brwi do góry.
-Lou!- upomniałam ją okropnie się rumieniąc.
-No chyba wiesz jaka ma opinię Harry.
-Jeszcze tego nie sprawdziłam, poza tym nie możesz go tak szufladkować.
-Chcesz mi powiedzieć, że nie sypiasz z Harrym?
-Nie Lou. Dla mnie to coś wyjątkowego, nie chcę zrobić tego byle jak.
-Jesteś straszna romantyczka Cleo- westchnęła zrezygnowana.
-Bardzo przypominasz Louis'a- powiedziałam przytulając siostrę, wtedy ona od razu się ożywiła.
-Naprawdę? W czym?
-Choćby w tym, że jesteś tak zawiedziona tym, że nie spałam jeszcze z Harrym- Lou zaczęła chichotać.
-Z czego się śmiejecie?- usłyszałyśmy za sobą głos starszej siostry.
-Molly!- krzyknęłam i natychmiast poderwałam się z kanapy by ją przytulić. Niestety zahaczyłam stopą o stolik i upadłam na podłogę.
-Nic się nie zmieniłaś Cleo, nadal jesteś tak samo niezdarna- śmiała się Molly pomagając mi wstać z podłogi- jak dobrze cię widzieć.
-Bardzo tęskniłam.
-Ale nadal wolisz zimny Londyn od nas.
-Och nie! Po prostu...
-Ona woli Harry'ego a nie Londyn- przerwała mi Lou.
-Masz chłopaka?
-Tak.
-Och to cudownie, nareszcie nie jesteś sama.
-A jak się układa między tobą a Chris'em?
-Jakby to powiedzieć...- Molly zrobiła pauzę aby pomachać mi przed oczami lewą dłonią z pierścionkiem zaręczynowym.
-Zaręczyłaś się?!- krzyknęłyśmy razem z Lou skacząc jak wariatki razem z Molly.
-Wczoraj Chris zabrał mnie na kolacje i oświadczył się.
-Mamo, mamo! Molly się zaręczyła- Lou wybiegła do ogrodu do mamy.
-Powiedz ty i Harry to coś poważnego?
-Spotykamy się od niedawna, ale to coś poważnego.
-Czym on się zajmuje?
-Śpiewa w zespole.
-Czy to jakiś niegrzeczny chłopak, który lubi rock?
-Nie, śpiewa w One Direction.
-Jesteś z Harry'm Styles'em?
-Tak skąd znasz...
-Skarbie, Lou na każdym kroku o nich mówi. Znam całą piątkę, muszę słuchać piosenek i zawozić na koncerty.
-Jest nastolatką, chyba nie powinnyśmy się jej dziwić.
Do domu weszła mama.
-Molly czy to prawda?
-Tak, Chris się oświadczył.
-To wspaniale. Na kiedy planujecie ślub?
-Jesienią jak zrobi się trochę chłodniej.
-To już niedługo, zdążymy wszystko przygotować?
-Mamo o nic się nie martw, zatrudnimy koordynatorkę wesel pomoże nam we wszystkim.
Całe popołudnie przegadałyśmy planując wesele. Wieczorem kiedy Molly pojechała już do domu postanowiłam zrobić Lou niespodziankę. Weszłam do jej pokoju i włączyłam komputer, na skypie połączyłam się z Harry'm.
-Cześć kochanie- przywitał mnie ciepło.
-Cześć. Chwila wytchnienia?
-Tak, odpoczywamy. A jak twój dzień?
-Ekscytujący, Molly się zaręczyła, cały dzień rozmawiałyśmy o ślubie. Lou chce mnie zamęczyć pytaniami.
-Chciałbym tam z tobą być.
-Wtedy męczyłaby ciebie. Mogę cię prosić byś zawołał chłopaków? Chciałabym jej zrobic niespodziankę, żeby mogła chwilę z wami pogadać.
-Jasne. Chłopcy! Siostra Cleo jest naszą fanką, zrobimy jej prezent.
Na ekranie monitora pojawiła się cała piątka uśmiechnięta jak zawsze.
-Cześć Cleo!- wydarli się niema jednocześnie.
-Cześć. Zaraz zawołam moja siostrę, tylko nie przyprawcie jej o zawał serca, ok?
-Zobaczymy co da się zrobić.
-Lou!
-Tak?
-Chodź na górę, chcę ci coś pokazać.
-Już.
Kiedy Lou weszła do pokoju złapałam ją za dłonie i postawiłam przed komputerem.
-Tylko nie mdlej i nie piszcz. Oto chłopcy, możesz teraz ich pomęczyć pytaniami.
-Czy to...
-Tak, porozmawiaj z nimi.
-Och Cleo, dziękuję- uściskała mnie mocno, a z komputera dało się słyszeć awww i śmiech chłopców.
-Cześć- Lou przywitała się z chłopcami, a ja wyszłam z pokoju by jej nie przeszkadzać.



Witajcie!
Niestety nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, ponieważ jeszcze go nie napisałam. Jestem w tej kwestii staroświecka i najpierw przelewam swoje myśli na papier a następnie dzielę się tym z Wami. Pozwala mi to też uniknąć błędów typu "piłam wodę ze szklanki w której była woda" a uwierzcie mi często potrafię napisać coś w tym stylu ;). Na pewno poinformuję Was w tygodniu kiedy wstawię kolejny rozdział, a tym czasem ściskam Was mocno.

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 12

Harry wyszedł a ja nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Mimo tego, że było późno nie chciało mi się spać. Byłam szczęśliwa, po raz pierwszy od dawna byłam szczęśliwa.
Następnego dnia wstałam nieco przybita, dziś widzę Harry'ego ostatni raz przed miesiącem rozłąki, chciałam dzisiaj wyglądać naprawdę dobrze, tak żeby Harry tęsknił za mną jeszcze bardziej niż ja za nim.
Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i zaplotłam je w warkocz, ubrałam sukienkę, którą miałam na sobie kiedy wrócili z Australii. Delikatny makijaż dopełnił całość. Tuż przed pierwsza zadzwonił dzwonek. Ściągnęłam płaszcz z wieszaka i wyszłam z domu. Harry czekał na dole przy samochodzie. Uśmiechnął się na mój widok a ja odwzajemniłam się tym samym.
-Cześć- podeszłam do niego, stanęłam na palcach i trzymając się jego ramion pocałowałam go.
-Witaj piękna- odpowiedział kiedy odsunęłam się od niego.
Wsiadłam do auta a zaraz za mną wsiadł Harry i ruszyliśmy w stronę lotniska.
-Czy fanki nie będą tam na was czekać?
-Myślą, że wyjeżdżamy jutro- odpowiedział.
-Będą zawiedzione.
-Paul poinformuje je później na naszej oficjalnej stronie, że musieliśmy zmienić plany.
-Acha.
-Więc kiedy jedziesz do mamy?
-Dwudziestego ósmego, będę tam dwa tygodnie.
-Czyli zobaczę cię dopiero za miesiąc?
-Tak- odpowiedziałam i ścisnęłam jego ramię, Harry puścił kierownicę i złapał mnie za rękę.
Oboje milczeliśmy do końca drogi.
Na lotnisku czekali już na nas Louis i Samy.
-Harry nie spóźniłeś się.
-Jak widać nie- odparł surowo.
-Wyluzuj stary- chłopak klepnął go w ramię.- Cleo co mu zrobiłaś, ze jest taki smutny?- Louis zwrócił się teraz do mnie.
-Myślę, że martwi się o swój samochód ponieważ mam go odprowadzić.
Harry mocniej zacisnął dłoń wokół mojej i się uśmiechnął.
-Jestem pewien, że będzie z tobą bezpieczny.
-Cleo musisz bardzo uważać na ten samochód, raz wylał mi się sok i poplamiłem fotel, musiałem potem obiecać, że już nigdy nie będę nic pił w samochodzie.
-Teraz boje się jeszcze bardziej- westchnęłam.
-Jestem pewna, że Harry jest w stanie wybaczyć Cleo zdecydowanie więcej niż tobie Lou- powiedziała Samy.
-I to jest straszne- westchnął żałośnie Louis i udawał, że płacze wtulając sie w szyję Samy, dziewczyna zaczęła się śmiać.
-I jeszcze się ze mnie śmiejesz- Louis'em wstrząsnął kolejny szloch.
-Lou, będziesz miał Harry'ego tylko dla siebie przez trzy tygodnie.
-Kochanie zawsze mogę na ciebie liczyć- powiedział z uśmiechem na twarzy i pocałował Samy.
-Tam stoją- usłyszałam za plecami i zaraz po tym zobaczyłam Rose, Niall'a, Liam'a, Kate oraz Zayn'a z Jazz.
Przywitałam się z wszystkimi szybkim uściskiem.
-Skoro jesteśmy już wszyscy to możemy iść- zarządził Liam.
Ruszyliśmy do miejsca odpraw, Harry tak mocno ściskał moja dłoń, że nie byłam pewna czy będę mogła nią jeszcze kiedyś poruszyć. Kiedy wszystkie formalności były już załatwione nadszedł czas pożegnań.
-Tu są klucze od auta, a tu pilot od bramy i od garażu- Harry wręczył mi pęk kluczy a ja wsunęłam je do kieszeni.
-Będę bardzo tęskniła. Dobrze, że teraz różnica czasu nie będzie tak duża.
-Kiedy już wyjedziesz do Australii będzie to cały dzień.
-Za miesiąc znów będziemy razem- chciałam go pocieszyć, ale sama myśl, że przez następny miesiąc będę bez niego przerażała mnie.
-To strasznie długo i ...
-Och przestań już gadać i pocałuj mnie- powiedziałam przerywając jego marudzenie.
Chłopak wpił się w moje usta zachłannie, och dlaczego nie można kogoś pocałować na zapas? Tak, żeby starczało na cały okres rozłąki?
-Musisz już iśc- wyszeptałam w jego usta odrywając się od nich na chwilę.
-Wiem, ale nie chcę.
-Przecież wrócisz- szepnęłam.
-Ale ciebie tu nie będzie- powiedział a jego ramiona wzmocniły uścisk wokół mojej talii.
-Ja też wrócę.
-Harry chodź!- zawołał Liam.
Ostatni pocałunek.
Patrzyłam razem z dziewczynami jak chłopcy odchodzą i miałam wrażenie, że zaraz się rozpłaczę, łzy zaczęły już napływać do moich oczu a ja szybko mrugając chciałam się ich pozbyć. Kiedy odzyskałam ostrość widzenia zobaczyłam, że Harry odwraca się. Uśmiechnął się a moje serce przyśpieszyło.
-Będę bardzo tęsknić- powiedziałam sama do siebie.
-Coś mówiłaś Cleo?- spytała jazz.
-Nie, nie.
-To jedziemy do domu- zarządziła Samy.
-Och jak ja nienawidzę tych pożegnań- chlipała Rose.
-My też nie ale taka jest och praca.
-Cleo masz jakieś plany na piątek? Wychodzimy na imprezę z dziewczynami na imprezę, może pójdziesz z nami?- zaproponowała Jazz.
-Bardzo chętnie.
-W takim razie przyjadę po ciebie o ósmej, potem pojedziemy po resztę dziewczyn.
-Dobrze.
Pożegnałyśmy się i ruszyłam w stronę parkingu.
wsiadłam do samochodu ustawiłam fotel i lusterka i bardzo, ale to bardzo ostrożnie ruszyłam z miejsca. Kiedy już dojeżdżałam do autostrady czułam się pewniej prowadząc. Pod domem chłopców próbowałam opanować obsługę pilota od bramy, dopiero po chwili mechanizm zadziałał i brama ruszyła. Drzwi do garażu na szczęście nie stawiały oporu i po chwili auto stało na swoim miejscu. Odetchnęłam z ulgą, że odstawiłam je bez uszkodzenia. Ruszyłam w stronę mojego domu. Październikowy wiatr rozwiewał moje włosy i mimo tego że było mi smutno, że kiedy Harry wróci do domu mnie tu nie będzie cieszyłam się na te dwa tygodnie które spędzę w Australii.
Następnego dnia kiedy szłam do cukierni w oczy rzuciła mi się gazeta, na pierwszej stronie było moje zdjęcie w samochodzie Harry'ego. Kupiłam gazetę i przeczytałam tekst pod zdjęciem.
         Jak widzimy Harry Styles chyba ma nową dziewczynę, pozwolił jej nawet prowadzić swój samochód! Kim jest ta dziewczyna? Jeszcze nie wiemy ale obiecujemy wam, że już niedługo si wszystkiego dowiemy.
Przełknęłam ślinę. Szybkim krokiem weszłam do cukierni.
-Cześć Cleo.
-Cześć Mell. Dzisiaj będę w biurze, nie moge sie pokazywać.
-Co się stało?
-Proszę- podałam jej gazetę i zaczęłam się rozbierać.
-Och, ale chyba wiedziałaś, że to w końcu nastąpi?
-Tak, ale nie sądziłam, że tak szybko. Nawet nie wiem kiedy zrobili mi to zdjęcie.
-Skarbie, nie przejmuj się, ważne jest tylko to, że jesteś szczęśliwa.
-Jestem, ale teraz oni nie dadzą nam spokoju.
-Teraz to sensacja, każda dziewczyna Harry'ego była na okładkach brukowców. Znudzi im się to.
-Mam nadzieję, że masz rację.



Witajcie!
Oto obiecany rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Kolejny pojawi się w sobotę.
Ściskam

piątek, 10 stycznia 2014

rozdział 11

Przebrałam się w strój do biegania ale z racji tego, że bolało mnie kolano nie biegłam tylko truchtałam, to pozwoliło mi trochę oczyścić umysł.
Po dniu spędzonym na myśleniu w co się ubrać nadal byłam w kropce. Stanęłam przed szafą i nie mogłam się na nic zdecydować. Przeglądając wieszaki natknęłam się na sukienkę którą kupiła mi Sophie.
-Nie, na pewno cię nie ubiorę. Musze iść na zakupy, w mojej szafie nie ma nic co można ubrać na randkę.
Włosy spięłam w kucyk by odsłaniały twarz, delikatnie się pomalowałam. Założyłam czarną spódnicę i niebieską bluzkę. Kiedy wkładałam potrzebne mi rzeczy do torebki zadzwonił dzwonek. Przycisnęłam guzik i powiedziałam:
-Już schodzę.
Harry czekał na mnie przy samochodzie.
-Cześć- szepnęłam onieśmielona jego widokiem. Wyglądał wprost oszałamiająco, biała koszula ściśle przylegająca do jego ciała, marynarka i dopasowane spodnie w ciemnym kolorze.
-Cześć, wsiadaj- otworzył mi drzwi i podał rękę abym znów sobie czegoś nie zrobiła. Podziękowałam mu. Harry zamknął drzwi, obszedł auto dookoła i zajął swoje miejsce za kierownicą.
-Dokąd mnie zabierasz?
-Właściwie to miałem inne plany ale nie udało mi się zarezerwować stolika, dlatego zabieram cie do małej, kameralnej knajpki, nikt nie powinien nam tam przeszkadzać.
-Jak ci minął dzień?
-Dobrze nasze fanki są niesamowite, uwielbiam kiedy szykują coś zabawnego dla nas. Dzisiaj zatańczyły nasz taniec z video do Best Song Ever. My mieliśmy próby a one ot tak po prostu wpadły na pomysł i zatańczyły. A ty co robiłaś?
-Nic szczególnego, to co w każdą sobotę, bieganie, trochę sprzątania, wymyślanie w co się ubrać na spotkanie z tobą. Normalny dzień.
-Biegałaś ze stłuczonym kolanem?
-Raczej truchtałam.
-Powinnaś przeleżeć cały dzień- powiedział z miną jaką przybierają doktorzy przy wydawaniu zaleceń dla pacjentów.
-Jutro będę leniuchować.
-Ja mógłbym nie wstawać przed druga gdybym tylko mógł.
-Niestety to jest dorosłe życie Harry- poklepałam go po ramieniu.
-Jesteśmy na miejscu.
Harry zatrzymał samochód, pomógł mi wysiąść. Weszliśmy do środka. Knajpka mieściła kilka stolików, była bardzo przytulna. Harry poprowadził mnie do stolika przy oknie. Minęliśmy po drodzę parę, która była tak zapatrzona w siebie, że bomba atomowa nie odwróciła by ich uwagi. Ściągnęłam płaszcz i przewiesiłam go przez krzesło. Podszedł do nas chłopak i uśmiechnął się szeroko.
-Witaj Harry jak się masz?
-Cześć Josh. Dzięki świetnie.
-Co podać wam do picia?
-Czerwone wino, wiesz które.
-Jasne.
Josh położył przed nami karty z menu otworzyłam ja i zaczęłam przeglądać potrawy. Kiedy kelner wrócił z winem złożyliśmy zamówienie.
-Podobało ci się w Australii?
-Tak, miło jest czasem uciec od londyńskiego deszczu.
-Muszę w końcu polecieć do mamy, obiecałam jej to już dawno temu ale przez szkołę nie miałam czasu.
-Kiedy planujesz lecieć?
-Może polecę na jej urodziny są pod koniec października.
-Długo cię nie będzie?
-Pewnie około dwóch tygodni. Nie widziałam mamy od ponad roku, tak samo moich sióstr.
-Ile masz sióstr? Ja mam jedną ma na imię Gemma jest starsza ode mnie.
-Ja jestem środkową siostrą, starsza jest Molly a młodsza Lou.
-Nie masz akcentu australijskiego.
-Bo nigdy tam nie mieszkałam. Moja mama przeprowadziła się tam z Will'em swoim nowym mężem trzy lata temu, ja nie chciałam więc przyjechałam do taty do Londynu.
-Myślałem, że poczekasz do Świąt i wtedy pojedziesz- powiedział Harry i widziałam, że pomysł mojego wyjazdu nie podoba mu się za bardzo.
-W święta nie mogę wyjechać, mamy wtedy w cukierni taki zamęt, że nie mogła bym ich zostawić samych z tym wszystkim.
-Rozumiem- odparł Harry- będę tęsknił za tobą- powiedział i dotknął mojej dłoni leżącej na stoliku.
-Ja za tobą też. Gdyby nie twoja praca byłoby łatwiej.
-Ale wtedy nie mieszkałbym w Londynie i cię nie poznał.
-Masz rację- uśmiechnęłam się.
Josh przyniósł nam jedzenie. Popatrzyłam na swój talerz mój kurczak wyglądał bardzo apetycznie i kiedy tylko wzięłam pierwszy kęs do ust wiedziałam, że nigdy nie jadłam nic tak dobrego.
Czas z Harrym zawsze leci tak szybko, zjedliśmy kolacje i deser cały czas rozmawiając i śmiejąc się na zmianę. Gdy wyszliśmy na zewnątrz spytałam Harry'ego:
-Masz ochotę na spacer?
-Oczywiście, tu niedaleko jest park może tam pójdziemy?
-Dobrze.
Harry złapał mnie z rękę i splótł nasze palce razem, ruszyliśmy w stronę parku. Przeszliśmy przez bramę, paliło się kilka latarni ale park i tak nie był wystarczająco oświetlony. Poszliśmy alejką w głąb parku, nagle moim oczom ukazała się przepiękna fontanna.
-Och, jest piękna.
-Wiedziałem, że ci się spodoba- Harry uśmiechnął się szeroko pewny siebie i przyciągnął mnie mocno do siebie otoczył ściśle ramionami i pocałował.
Po moim ciele rozlała się fala ciepła  i westchnęłam a Harry od razu mocniej mnie pocałował, rozchyliłam usta i nasze języki się spotkały, tym razem to Harry westchnął i mocniej mnie przytulił. Po chwili oderwał się ode mnie i szepnął mi do ucha:
-Nawet nie wiesz jak bardzo cię pragnę.
Zarumieniłam się.
-Rumienisz się za każdym razem gdy coś takiego mówię.
-Nie.. - głos mi zadrżał- nie jestem przyzwyczajona do tego typu informacji.
-Jesteś dziewica?- spytał bez żadnych ogródek patrząc mi prosto w oczy.
-Tak.
-Cieszę się- odparł z uśmiechem.
-Słucham?
-Cieszę się, że moja dziewczyna jest dziewicą.
-Twoja dziewczyna?- spytałam a konciki moich ust powili unosiły się do góry w uśmiechu.
-Tak, byliśmy na randce całowaliśmy się i nawet spędziliśmy razem noc a to oznacza, że jesteś moja dziewczyną.
-Chcesz mi powiedzieć, że całujesz się tylko ze swoimi dziewczynami?- śmiałam się- Harry flirciarz Styles to przezwisko chyba nie wzięło się z nikąd.
-Ok, złapałaś mnie.
Oboje zaczęliśmy się śmiać.
-Ale to ja ciebie przyłapałem kiedy patrzyłaś na mój tyłek.
-Ale dzięki temu mogę powiedzieć, że masz ładny tyłek.
Znów oboje się śmialiśmy. Zawróciliśmy w stronę samochodu. Harry odwiózł mnie do domu.
-Dobranoc Cleo.
-Dobranoc Harry- pocałowałam go w usta i wysiadłam z samochodu.
Oczywiście musiałam się potknąć ale na szczęście nie upadłam.
Tydzień z Harrym minął szybko, zdecydowanie za szybko. Spotykaliśmy się codziennie po mojej pracy czasami także w porze lunch'u. Zazwyczaj siedzieliśmy u mnie w domu, czasami się dziwiłam, że Harry nie chce nigdzie wychodzić. Raz spytałam go o to.
-Harry dlaczego nigdzie nie pójdziemy na przykład do kina?
-Chodzi o fotoreporterów, zawsze gdzieś się kręcą wokół mnie, chciałbym utrzymać nasz związek w tajemnicy tak długo jak się tylko da. Nie chcę żeby i ciebie tak męczyli.
-Rozumiem- odparłam mocniej się w niego wtulając.
-Naprawdę?
-Tak, wiem jak było z Sophie, nie chcę powtórki.
-Wiesz, że nie uda nam się tego długo ukrywać?
-Domyślam się, ale cieszmy się tym, że teraz mamy spokój.
-Jesteś cudowna, naprawdę cudowna! Jeszcze żadna dziewczyna nie potrafiła zrozumieć tego, że chcę się ukrywać.
-Ale wiesz, że to nie oznacza pozwolenia na spotykanie z innymi dziewczynami- powiedziałam starając się przybrać groźną minę.
-Wiem Cleo, nie chce nikogo innego, chcę tylko ciebie.
-No to masz szczęście bo jestem tylko twoja- odparłam i obdarowałam go szybkim pocałunkiem w usta.
-Odprowadzisz mnie jutro na lotnisko?
-Oczywiście.
-Masz prawo jazdy?
-Tak, a dlaczego pytasz?
-W takim razie pojedziemy moim samochodem, a później go odstawisz.
-Jesteś pewien, że chcesz oddać w moje ręce swój samochód?
-Powinienem tego nie robić?
-No wiesz faceci zawsze maja bzika na punkcie swoich aut i nikt nie może ich dotykać a co dopiero prowadzić.
-Ja mam większego bzika na twoim punkcie, ale proszę nie zrób mu krzywdy.
-Postaram się.
-Przyjadę po ciebie o pierwszej, muszę już iść bo jeszcze nie jestem spakowany.
-Jeszcze tego nie zrobiłeś?- zaczęłam się śmiać bo przecież od dwóch dni mówił mi, że musi się spakować.
-Nie, nie miałem do tego głowy.
-Oj Harry- westchnęłam głośno.
-No co? Zakochałem się!- powiedział z wielkim uśmiechem.
-Ach tak?- moje serce stanęło na chwile i zaczęło bić w przyśpieszonym tempie.
-Tak jestem zakochany, po uszy. Myślisz, że to odwzajemnione uczucie?
-Tak Harry to odwzajemnione uczucie- powiedziałam spokojnie, jednak chciałam zacząć tańczyć ze szczęścia. Od jakiegoś czasu wiedziałam, że coś czuje do Harry'ego ale nie chciałam mu tego mówić. Bałam się, że to może wszystko popsuć.
-Naprawdę jesteś we mnie zakochana?- spytał przytrzymując dłońmi moja twarz i patrząc głębo ko w oczy.
-Jestem.
W odpowiedzi przyciągnął mnie do siebie i mocno pocałował.
-Do zobaczenie jutro.
-Do zobaczenia.



Witajcie.
Przepraszam, że tak długo nic nie napisałam ale mam nowa pracę i nie mam kiedy usiąść do komputera. Następny rozdział pojawi się w sobotę.
Muah*